Humor

Uśmiechnij się :)

♦ - Na katechezie ksiądz zadaje pytanie Markowi. Kiedy i gdzie umarł Pan Jezus.
- Nie wiem proszę księdza!
- Marku! - w tym roku pierwsza komunia - muszę porozmawiać z twoim ojcem.
- Tatuś jest przed szkołą w samochodzie.
- Niech przyjdzie!
- Proszę pana Marek nie zna podstawowych wiadomości - nie wie nawet gdzie umarł Pan Jezus?
- No widzi ksiądz! My mieszkamy pod lasem, daleko mamy do kościoła i nawet żeśmy nie wiedzieli, że chorował, a co dopiero że umarł?

♦ Małżeństwa często przypominają trzy zakony.
- na początku Franciszkanów- zapatrzonych w przyrodę
- z czasem Dominikanów - mocnych w słowach i argumentach
- po latach już tylko Kamedułów przestrzegających reguły milczenia.

♦ Lotnisko - wieża kontrolna! Żeby uniknąć hałasu, zmieńcie kurs o 45 stopni w prawo.
Pilot. Jaki hałas - jesteśmy wysoko nad ziemią.
- Wieża. Taki, kiedy wasz samolot uderzy w ten, który macie przed sobą.

♦ Pilot. Mamy mało paliwa prosimy co mamy dalej robić?
- Wieża. Jaka jest wasza pozycja- nie widać was na radarze.
- Pilot. Stoimy na pasie i czekamy na cysternę.

♦ Wieża. Wasza wysokość i pozycja?
-Pilot. Mam 180 cm. wzrostu i siedzę z przodu za sterami po prawej stronie.

♦ Wieża. Podajcie oczekiwany czas przylotu.
- Pilot. Wtorek nam by bardzo pasował.

♦ Wieża. Halo lot 56 jeżeli mnie słyszysz zamachaj skrzydłami.
- Pilot. Ok. Wieża jeśli mnie słyszysz zamachaj wieżą.

♦ Pilot. Podajcie z wieży co w tej chwili robi wiatr nad lotniskiem?
- Wieża: Po prostu wieje!

♦Wieża. Lot Cessna podaj twoje zamierzenia.
- Pilot. Chcę zdobyć licencję na loty międzykontynentalne.
- Kontroler lotu: Mam na myśli następne pięć minut, a nie pięć lat.

♦ Pilot wylądował twardo na płycie lotniska i postanowił pasażerów przeprosić.
Wyszedł do drzwi i dziękował za cierpliwość. Nikt nie narzekał i nikt nie pytał się
o szczegóły oprócz starszej pani.
- Niech pan powie szczerze - udało się nam wylądować czy nas zestrzelono?

♦ Mała Ania mówi:
- Mamusiu, pójdę do sklepu kupić zeszyt...
- Ani mi się waż! Taki deszcz leje, że żal psa wypędzić. Tata zaraz pójdzie i kupi ci ten zeszyt.

♦ W piaskownicy siedzi grupka bawiących się dzieci. Nagle jedno z nich zaczyna płakać. Reszta pyta co się stało. Płaczący chłopiec odpowiada:
- Złamała mi się komórka.
Po chwili dodaje:
- Ale to w sumie nic, bo jutro tata kupi mi drugą.
Na to jeden z towarzyszy zabawy komentuje:
- Ale dziś będziesz jak wieśniak kopał łopatką.

♦ Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta:
- Za duszę Jana, Marcina, Henryka, za duszę Adama, Andrzeja, Teofila...
Chłopiec słucha i w końcu zaniepokojony ciągnie babcię za rękaw:
- Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi.

♦ Sprzedawczyni w sklepie do małego Jasia:
- Czy jesteś pewien, że mama kazała ci kupić dwa kilogramy cukierków i dwadzieścia dekagramów ziemniaków?

♦ Żona robi wyrzuty mężowi:
- Dlaczego ty stale mówisz: mój telewizor, moje mieszkanie, mój samochód? Przecież jesteśmy małżeństwem i wszystko jest wspólne! no i czego szukasz juz od dziesięciu minut w tej szafie?
- Naszych kalesonów- posłusznie odpowiada mąż.

♦ Lekarz wchodzi na oddział anemików:
- Cześć orły, sokoły!
- Dlaczeeego pan doooktor tak do naas móóówi?
- A kto wczoraj latał pod sufitem, jak siostra przełożona włączyła wentylator?

♦ -Siostro, paaaająąąąąąk!
- No to co?
- Taki wieeeeeeelki, idzie poooooo mnie!!!
- Nie zawracaj mi głowy!...
Po chwili słychać:
- No i gdzie mnie ciąąąąąąąągniesz, ty paskuuuudo!...

♦ Dwaj benedyktyni siedzą i przepisują stare księgi.
Młodszy pyta swojego mistrza:
– Padre, a skąd my możemy wiedzieć, że te księgi dobrze przepisujemy?
– A widzisz, bo my mamy w piwnicach oryginały. Chcesz, to ci pokaże.
Po czym Padre schodzi do piwnicy.
Mija godzina, dwie, a on nie wraca. Uczeń zaczął już się martwić, więc zszedł do piwnicy. Patrzy, a tam jego mistrz siedzi nad jakąś księgą
i płacze.
Podchodzi i pyta:
– Padre, co się stało?
– Tu... Tu jest napisane: „żyj w celi bracie”, a nie „w celibacie”.

♦ Przybywszy na Dziki Zachód, ksiądz kupuje sobie konia.
– Czy to łagodne zwierzę? – pyta.
Hodowca cmoka językiem: – Można powiedzieć: pobożne! Na „Bogu niech będą dzięki” rusza galopem, a na „Amen” staje jak wryty.
Duchowny wskakuje na siodło, mówiąc:
– Bogu niech będą dzięki! Koń rusza z kopyta przez prerię. Po pół godzinie jeździec dostrzega przed sobą szeroką rozpadlinę ziemną. Koń ani myśli zwolnić, a ksiądz zupełnie zapomniał, w jaki sposób można go zatrzymać. Ze ściśniętym ze strachu sercem zaczyna odmawiać „Ojcze nasz”. Na końcowe „Amen” koń zatrzymuje się na skraju przepaści.
– Bogu niech będą dzięki - wzdycha ksiądz...

♦ Proboszcz przygotowuje dzieci do egzaminu, który ma być składany przed wikariuszem generalnym. Obok innych szczególnie na tę okazję przewidzianych reguł zachowania wbija im do głowy, by każdą odpowiedź kończyły zwrotem: "księże wikariuszu generalny". Dostojny egzaminator pyta dzieci o grzech pierworodny i jego następstwa. Otrzymuje następującą odpowiedź:
- Pan Bóg powiedział: "Jesteś przeklęty pomiędzy wszystkimi zwierzętami ziemi, księże wikariuszu generalny! Na brzuchu będziesz się czołgał, księże wikariuszu generalny, i proch będziesz jadał po wszystkie dni twego żywota, księże wikariuszu generalny!"

 

Humor Ojców Pustyni:
♦ Pewien niedawno nawrócony młodzieniec pyta starca:
– Abba, to teraz całkiem będę musiał wyrzec się świata?
– Nie bój się – odparł starzec. – Jeśli twoje życie będzie naprawdę chrześcijańskie, to świat natychmiast wyrzeknie się ciebie.

♦ Kilku ojców opowiadało pewnemu starcowi, że jeden z nich zapuścił się zbytnio na południe pustyni Sketis i został tam zjedzony przez plemię kanibali. Starzec, chcąc pocieszyć ich, zastanawiał się:
– Jeśli już nic innego nie można powiedzieć, to przynajmniej to, że dzięki niemu te biedne dzikusy po raz pierwszy zakosztowały smaku naszej religii.

♦ W Antiochii żył pewien bardzo bogaty człowiek, który każdego dnia modlił się, aby Bóg wybawił ubogich z nędzy. Wiedząc o tym, abba Makary sprawił, że dotarła do niego następująca wiadomość: „Bardzo chciałbym mieć do dyspozycji wszystkie twoje pieniądze”. Zdumiony bogacz posłał do niego sługę, by zapytać, co chciałby z nimi uczynić. Abba Makary odpowiedział:
- Powiedz twemu panu, że spełniłbym natychmiast to, o co się modli.

♦ Abba Jan mawiał: „Naszym pokarmem nie jest to, co spożywamy, ale to, co możemy strawić. Bogactwa przysparzają nam nie zarobki, ale nasze oszczędności. Wiarą nie jest to, co wyznajemy dla naszego uświęcenia, ale to, co stosujemy w życiu”.

♦ Jeśli utraciłeś wzrok, to dlaczego trzymasz przy sobie zapaloną lampkę? – zapytali bracia pewnego niewidomego starca siedzącego przy brzegu ulicy.
– Aby ci, którzy przechodzą tędy nocą, nie wpadli na mnie.

♦ Pewnego starca odwiedził młody brat, mówiąc: – Abba, chciałbym, byś postarał się dla mnie o czaszkę, będę mógł wtedy lepiej rozważać przemijanie życia i skupić się podczas modlitw. Starzec przyrzekł spełnić tę prośbę, ale ponieważ dbał o ten rodzaj spraw, przyniósł owemu bratu nie jedną, ale dwie czaszki.
Ten zapytał:
– Abba, ale dlaczego przyniosłeś mi aż dwie czaszki?
– Aby zdwoić twoją pobożność. Widzisz, bracie, to dwie czaszki wielkiego świętego Atanazego: pierwsza pochodzi z lat, gdy był młody, druga, gdy był już starcem.

♦ Bracia, którzy mieli swe cele u najdalszych granic pustyni Sketis, znaleźli pewnego dnia w pobliżu ogrodzenia koszyk, a w nim kwilące dziecko o czarnej skórze. Zostało ono prawdopodobnie porzucone przez karawanę Etiopów, która przeciągnęła w pobliżu. Bracia starali się na wszelkie sposoby nakarmić i wychować dziecko, wzruszeni w swych sercach tym nieprzewidzianym darem niebios. Wszystko wydawało się wychodzić na dobre, gdy pewnego dnia jeden z nich powiedział z troską w głosie:
– Bracia, trzeba koniecznie, aby przynajmniej jeden z nas szybko nauczył się
języka Etiopów.
– Ależ dlaczego? – zapytali zdumieni bracia.
– Bo już niedługo dziecko będzie miało rok i zacznie mówić. A przecież nikt z nas nie zna jego języka.

♦ Pewien młody brat, który był zapominalski, został posłany przez swego starca do Aleksandrii. – Idź do Erystosa, sprzedawcy leków, i poproś, by sprzedał ci kilogram pamięci. Po kilku dniach młodzieniec wrócił z pustymi rękoma.
– Abba, sprzedawcy leków zabrakło już pamięci. Ale prosił, by ci powiedzieć, że ma dla ciebie dziesięć kilo cierpliwości.

♦ W pewnej wiosce rozeszła się wieść o tym, że w wielkim klasztorze w Suka został zmieniony przeor. Natychmiast przy klasztornej furcie pojawił się jakiś ciemny typ, który stwierdziwszy, którym z braci jest przeor, podszedł do niego:
– Abba – powiedział – dobrze znałem poprzedniego przeora, był wobec mnie bardzo szczodry. Mam nadzieję, że także ty…
– Oczywiście, bracie. Tylko widzisz, to ja jestem starym przeorem. Nowy przybędzie tutaj za jakieś dziesięć dni.

♦ Dwóch braci, podróżując przez pustynię, znalazło gościnę w pewnej szczodrej rodzinie. Nie chcąc wyglądać na nieuprzejmych, nie mogli odmówić wypicia szklaneczki wina. Gdy ruszali ponownie w drogę, powiada jeden do drugiego:
– Pozwól, bracie, że pójdę przodem, a ty powiedz mi, czy idę prosto.
Po przebyciu jakichś pięćdziesięciu metrów zatrzymał się, odwrócił i wtedy drugi z braci powiedział:
– Idziesz prosto. Ale powiedz mi, kim jest ten brat, który idzie z tobą?

♦ Pewien złośliwiec zadręczał kiedyś starca głupimi pytaniami:
– Naprawdę uważasz za możliwe, ty, tak mądry, to, że Jonasz mógł wytrwać przy życiu trzy dni w brzuchu wieloryba? – Nie wiem. Ale zapytam o to, gdy ujrzę go w raju. – A jeśli przypadkiem jest w piekle?
– Wtedy zapytasz go ty…

Wybrano z „Humoru Ojców Pustyni”

 

***

ZAGADKI:

- Krzyż na świątyni Salomona był z brązu czy z żelaza ? (nie było krzyża na świątyni)
- Jest śmiertelny, ale innych ratuje od śmierci ? (lekarz)
- Kto się raz narodził, a dwa razy umarł? (Łazarz)
- Nie ma rąk, ani nóg, a przechodniów łapie? (łapka na myszy)
- Czego więcej jest w wodzie - kamieni czy ryb? (ryb bo kamienie są pod wodą)
- Dlaczego owca jest smutna? (ma męża barana)
- Jaka jest różnica między imieninami, a kałużą? (żadna - to i to trzeba obchodzić)
- Jak się nazywa człowiek, który nieustannie mówi i mówi bez końca? (nauczyciel)
- Kij ma dwa końce. Ile końców ma 10 i pół kija? (22)
- Kto to jest: chodzi po ziemi, a głowę ma nad gwiazdami? (oficer)
- Kto to jest: siedzi nad rzeką z wędką i czyta gazetę: (rzecznik prasowy)
- Który z kolorów jest najbardziej wystrzałowy? (granat)
- Ile bułek można zjeść na czczo? (jedną)
- Co więcej waży: kilo żelaza czy kilo papieru? (tyle samo)
- Jakie zwierzęta zabrał Abraham do Arki? (nie Abraham tylko Noe)
- Który święty jest najtłuściejszy? (święty olej)
- Jaki święty stoi na jednej nodze? (święty krzyż)
- Który święty miał najwięcej zębów? (święty Józef, na obrazach i rzeźbach jest z piłą)
- Jakie jest najsilniejsze zwierzę? (ślimak, bo sam nosi dom w którym mieszka)
- Gdzie kula ma początek i koniec? (kula nie ma początku, ani końca)
- Co jest najszybsze na świecie? (myśli)
- Po jakiej drodze nie jechał jeszcze żaden człowiek? (po mlecznej)
- Co było wczoraj i będzie jutro? (dziś)
- Ma cztery nogi, a nie potrafi chodzić? (stolik)
- Co to jest małżeństwo? (dożywotnie więzienie za kradzież serca)
- Czego nie można chwycić rękami?  (powietrza)
- Jak się nazywa małżeństwo, gdy ona ma 50 lat, a on 20? (antykwariat, ona antyk, on wariat)
- Kiedy w Australii kosi się siano? (siana się nie kosi tylko trawę)
- Co to za rzeka czytając od tyłu staje się rybą? (Nil)
- Mężczyzna kobietę może, mężczyzna mężczyznę też może, ale kobieta mężczyzny nie może? (wyspowiadać)
- Jak zatytułować zdjęcie przedstawiające policjanta prowadzonego przez dwóch cywili? (władza w rękach ludu)
- Czy każdy lekarz może ożenić się ze swoją pacjentką? (nie - weterynarz nie ożeni się)
  np. z krową)
- Ojciec miał ośmiu synów. Każdy z synów miał jedną siostrę. Ile dzieci miał ojciec? (9)

***

***

- Proszę księdza - proszę o pomoc. Moja żona ostatnio jest coraz częściej historyczna.
- Panie Janku - może raczej histeryczna.
- Nie, historyczna. Ciągle grzebie w mojej przeszłości.

***

- Jasio siedzi w kościele i bawi się różańcem. Podchodzi ksiądz i mówi:
- Jasiu, nie machaj różańcem, bo na każdym z tych paciorków siedzi mały aniołek.
- Ksiadz odchodzi, a Jasio mówi: aniołki trzymajcie się, teraz będzie karuzela.

***

- Dwaj chłopcy stoją przed kościołem, z którego wychodzą nowożeńcy.
- Jeden mówi - patrz jaki zrobię numer.
- Biegnie do pana młodego i woła: Tato, tato!

***

- Wikariusz na katechezie pyta dzieci.
- Ile mamy przykazań Bożych?
- Dziesięć - odpowiadają dzieci. - Dobrze - mówi wikariusz.
- A ile kościelnych?
- Dwóch - pan Gienio i pan Józio.

***

- Konduktor do pasażera: - Pan ma bilet na pociąg osobowy, a ten jest pospieszny. Należy się dopłata.
- Powiedz pan maszyniście, niech jedzie wolniej mnie się nie śpieszy - ja mam czas.

***

- Chwali się student do kolegi.
- Ja to sobie żyję z pisania.
- A co wiersze tworzysz?
- Lepiej, ja listy wartościowe ślę do ojca po pieniądze.

***

- Idzie myśliwy przez las i śpiewa:
- Na polowanko! Na polowanko!
- Z gąszczu wychodzi niedźwiedź...
- A myśliwy krzyczy - Nie! Nie! Ja słowo honoru idę na ryby...

***

- Gdzie tak biegniesz ?
   Do kościoła na sumę.
-  Co się stało - nawróciłeś się?
   Nie, ale dowiedziałem się, że o godz. 12.00 jest suma, a wiesz, że każda suma mnie interesuje.

***

- Co tam ksiądz mówił na kazaniu? - pyta ojciec syna po powrocie z kościoła. 

- Mówił, że rodzice nie powinni pytać o to swoich dzieci - tylko sami mają chodzić na msze święte.

***

- Pewien niedowiarek mówi do księdza: Chrześcijaństwo istnieje już ponad dwa tysiące lat, a ja nie widzę, by ludzie byli lepsi. 

- Ksiądz na to: - woda istnieje od początku świata, a niech się pan przyjrzy własnej szyi.

***

- Panie kościelny mam do załatwienia kilka spraw, bardzo proszę niech pan weźmie prowadzenie Drogi Krzyżowej. Ksiądz wraca zmartwiony, że nie będzie już wiernych, a z głośników słychać spokojny głos kościelnego - stacja 35 syn Szymona z Cyreny wraca z wojska.

***

- Organista spóźniony biegnie na chór i śpiewa: Gorzkie żale przybywajcie do Betlejem pospieszajcie.

***

- Podczas mszy świętej dzieci modliły się spontanicznie. Mały Damian głośno mówił do mikrofonu - módlmy się za Kościół, żeby nie zbankrutował jak inne firmy.

***

- Diakon mówił jedno z pierwszych kazań w swoim życiu. W kościele zapanowała cisza. 

- I oto, moi drodzy, staje się rzecz niemożliwa do uwierzenia! Ów drugi łotr, skazany na śmierć, jakby przejrzał na oczy. Widzi zło swego życia, zaczyna żałować. Choć umierający, choć przybity do krzyża, z całych sił bije się w piersi!...

***

- Do kancelarii parafialnej zgłasza się kobieta, która deklaruje się jako ateistka i chce być matką chrzestną. Ksiądz wydaje zaświadczenie - nadaje się na matkę chrzestną okrętu wojennego.

***

- Na lekcji religii ksiądz prowadził katechezę na temat nieba. Czy chcecie dzieci pójść 

do nieba. Wszystkie dzieci podniosły ręce oprócz Marka. 

- Marku dlaczego ty nie chcesz iść do nieba? 

- Mama kazała mi po szkole nigdzie nie chodzić.

***

- W pewnej parafii odbywały sie uroczystości 50-lecia kapłaństwa księdza seniora. 

Ksiądz proboszcz mówił między innymi: Prośmy moi drodzy o liczne Łaski dla Jubilata, dziękujemy za nieustanna posługę, bo przecież - mimo podeszłego wieku - ciągle jest przy zdrowych zmysłach.

***

- Mała dziewczynka podchodzi do konfesjonału. Proszę księdza - czy to jest konfesjonał damski czy męski?

***

- W szkole przez radiowęzeł podano taki komunikat: Uczniowie proszeni są o zapisywanie 

się na listę do pani stomatolog, która jest powieszona na drzwiach u dyrektora.

***

- Na katechezie. 

- Dzieci co to jest pycha? Ania odpowiada: - pycha to jest wtedy, gdy mama coś dobrego ugotuje.

***

- Alumn seminarium modli się u swoich dziadków: Panie Boże pobłogosław ten posiłek, tych, którzy go przygotowali, a także pamiętaj o tych, którzy na całym świecie głodują przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

***

- W czasie mszy świętej nadszedł moment komunii świętej. Organista śpiewa - Panie Dobry jak chleb. Ksiądz nie może otworzyć tabernakulum. Podchodzi kościelny i mówi głośno - Ki diabeł tu siedzi - może pomogę.

***

- Do zakrystii wchodzi proboszcz z sąsiedniej parafii. 

Panie kościelny, proboszcz jest? - nie ma. 

Wikary jest? - nie ma. Z duchownych jestem tylko ja.

***

- W urzędzie skarbowym. 

- Ile macie dochodu? 

- Do chodu mam dwie nogi.

***

- Idź Kasiu do sklepu mięsnego pana Kazia i zobacz czy ma nogi cielęce. 

- Kasia powróciła i mówi - nie mogłam zobaczyć bo był w butach.

***

- Na lekcji religii. 

- Powiedz Jarku przez kogo zostali pobici Filistyni? 

- Nie wiem proszę księdza, jeszcze dzisiaj nie oglądałem telewizji.

***

- Kowalski znowu przyszedłeś do szkoły bez zeszytu. Widziałeś ty kiedyś żołnierza bez plecaka i karabinu? 

- Tak proszę pani. Taki żołnierz nazywa się generał.

***

- Czy tatusia nigdy nie bili rodzice? 

- Nigdy - ja byłem grzecznym chłopcem. 

- To dlaczego tatuś nie bierze z nich przykładu?

***

- Panie Nowak dlaczego pana sąsiad nie wrócił z Niemiec? 

- Nie mógł - tam sklep otworzył. 

- Miał chłop szczęście. 

- Nie bardzo, bo ten sklep otworzył łomem i złapała go policja.

***

Policjanci zatrzymują pijanego. 

- Dowód prosimy okazać. 

- Nie mam - mówi pijany. 

- Trudno, no to idziemy. 

- No to sobie idźcie ja tu zostaję.

***

W autobusie podróżujący mężczyzna zwraca się do kobiety. 

- Proszę panią, aby pani syn nie naśladował mojej mimiki. 

- Pawełku, natychmiast przestań się zachowywać jak idiota.

***

- Jak długo mama pozostanie u nas? 

- Jak się nie znudzę drogi zięciu. 

- Szkoda, że będziesz tak krótko.

***

Turysta w górach słyszy jak baca głośno śpiewa. 

- Czego się tak drzesz góralu? 

- Panie to nie jest - dżez, tylko folklor.

***

Kościelny do grupy zwiedzających kościół: 

- A na wieży mamy stary i wielki dzwon, którym dzwoni się na pasterkę, rezurekcję, na wybór papieża, jak przyjeżdża biskup lub jest inne nieszczęście w okolicy.

***

Mały ministrant tłumaczy koledze po co są w organach klawisze czarne i białe. 

- No widzisz: na czarnych organista gra na pogrzebach, a na białych gra na ślubach.

***

- Ministranci wracają z kościoła. Jeden z nich mówi - jestem wkurzony na ciebie. 

Masz szczęście, że byłem u spowiedzi i jestem w stanie Łaski. 

Ale jak tylko przestanę, to zobaczysz.

***

- Mój wujek jest prałatem i mówią do niego: przewielebny. 

- A mój jest biskupem i zwracają się do niego: ekscelencjo. 

- A mój kuzyn - waży 140 kg i każdy kto go zobaczy, mówi: - O mój Boże!

***

- Wakacje w domu. Kleryk pomaga bratu w żniwach. Kombajn co raz się zapycha. 

- Kleryk woła do brata. - Andrzej przeklinaj, bo ja nie mogę! 

***

- Michał przegląda gazetę i mówi: tato wszystkie kobiety umarły. Czytaj! 

- Odeszła nasza matka, żona, babcia, siostra, ciocia, szwagierka.

***

- Synku jak mogłeś tak brzydko mówić to bardzo nieładnie. 

- Ale to dziadek zaczął?

***

- Babciu, czy Pan Bóg może być chory? 

- O co pytasz. 

- Bo w gazecie napisano, że wezwał do siebie doktora Kowalskiego.

***

- Ania mówi do swojej cioci. 

- Czy ciocię stworzył Pan Bóg? 

- Oczywiście! 

- Dziewczynka patrzy w lustro i mówi do siebie: 

- Teraz Pan Bóg pracuje lepiej.

***

- Andrzejku kto cię nauczył takich brzydkich słów. 

- Mamo tak brzydko mówił św. Mikołaj, gdy przewrócił się na schodach.

***

- Mamo, dlaczego na ślubnym zdjęciu jesteś na biało ubrana. 

- Agnieszko - Biały kolor to znak radości. 

- A dlaczego tata jest ubrany na czarno?

***

- Ksiądz wychodząc z pokoju ciężko chorego mówi do jego żony: 

- Nie podoba mi się ten pani mąż! 

- Mnie też nie, ale on jest taki dobry dla nas wszystkich.

***

- Wikary odwiedza parafianina w więzieniu, który tam się znalazł za kradzież samochodów. 

- Gdy wyjdziesz, pomogę ci. 

- Niech ksiądz nie myśli, że to takie łatwe. Do tego trzeba odwagi i doświadczenia.

***

- Dobre postanowienie Jasia na Wielki Post. - Nie dawać psu kiełbasy.

***

- Na lekcji religii. - Dzieci - jaka według was jest najpiękniejsza modlitwa. 

- Kamil odpowiada - dla mnie to modlitwa przed jedzeniem.

***

- Ksiądz po święceniach w nowej parafii nerwowo chodzi po zakrystii, za chwilę ma głosić kazanie. Kościelny dodaje mu odwagi. Na początku tak jest. Znam to, pamiętam jak się spociłem, gdy pierwszy raz zbierałem na tacę. Teraz wchodzę wszędzie i nic mnie nie obchodzi co ludzie sobie myślą.

***

- Proboszcz ma błogosławić ślub 60-latka z 30-latką. Przed wyjściem do ołtarza zastanawia się co im powiedzieć. Na to kościelny: Można wspomnieć - Odpuść im, bo nie wiedzą co Czynią!

***

- Biskup przyjeżdża do parafii. Ministrant trzyma mitrę. Przed kazaniem dochodzi szept wikarego - nałożyć mitrę, chodź! 

Ministrant nakłada sobie na głowę mitrę i idzie do wikarego.

***

- Dziadku, pyta wnuczek, czy leciałeś samolotem? 

- Oczywiście! 

- I nie bałeś się? 

- Bałem się tylko pierwszy raz... 

- A potem? 

- Potem już nigdy nie latałem.

***

- Tato, czy kiedy będę tak duży jak ty, to będę mógł robić, co mi się podoba? 

- O nie synku. Wtedy zapewne będziesz żonaty.

***

- Rozmawiają dwaj więźniowie: 

- Jak wpadłeś? 

- Mój syn pisał wypracowanie na temat - Co robi mój ojciec.

***

- Tato, jakiś pan chce rozmawiać z gospodarzem domu. 

- W takim razie poproś mamę. 

***

- Kontroler w autobusie zwraca się do pasażerki: Czy pani płaciła za tego psa? 

- Nie, dostałam go w prezencie.

***

- No jak tam było u cioci pyta się ojciec dzieci - grzeczne byłyście?. 

- Tak. 

- A w co się bawiłyście?

- W pogrzeb cioci. 

***

- Gospodarzu przez waszą stodołę będzie szła linia kolejowa. Wyrażacie zgodę? 

- Nie zgadzam się. Nie myślcie sobie, że ja nie mam co robić i wrota stodoły będę otwierał i zamykał. 

***

- Niech pan pogłaszcze tego pieska - mówi chłopiec. 

- Dlaczego mam głaskać? 

- Bo chcę zobaczyć czy gryzie. 

***

- Antek i Franek pracowali na kolei i byli świadkami wypadku. 

- Policjant zadaje pytanie - jak to się stało? 

- A było to tak - Tu chłop, tu szyna, a tu maszyna. Maszyna ruszyła i chłopa ni ma. 

***

- Kierowca autobusu - kto z państwa nie ma bileta. 

- Ktoś się odezwał - nie mówi się bileta tylko biletu. 

- No dobrze, a pan ma biletu? 

***

- Dziadek krzyczy - umieram, umieram - koniec ze mną. 

- Córka na to - nie w tej chwili - pogrzeb drogi. 

- Włącza się w rozmowę wnuk i mówi - dziadku najlepie,j gdyby cię coś pożarło - nie było by pogrzebu i byłby spokój.

***

- Tato - co to jest hipopotam? 

- To jest taka zwariowana ryba. 

- Ryba? Przecież żyje na lądzie. 

- Na tym właśnie polega jej dziwactwo.