Duszp. Śr. Lotniczych

 

Inicjatorem powstania kaplicy poświęconej ludziom lotnictwa był proboszcz ks. Krzysztof Czerwiński.

Pierwsze spotkanie ze środowiskiem lotniczym odbyło się w 1996 roku. Przybyli dyrektorzy PZL Świdnik – największego zakładu produkującego śmigłowce, władze Aeroklubu Lubelskiego i Swidnickiego, Firmy lotniczej Heliseco. Wszyscy obecni z radością przyjęli wiadomość, że w nowobudowanym kościele będzie miejsce szczególne poświęcone ludziom lotnictwa.

04.06.2000 roku został poświęcony kościół p.w. św. Józefa w Świdniku przez J.E. Ks.ABp. Józefa Życińskiego oraz kaplica Rodziny Lotniczej. Na ścianie przy wejściu do kaplicy lotnicy z firmy Heliseco powiesili – gapę – znak lotnictwa, a w środku zawisło śmigło z tablicą mówiącą wiele – "Ptakom podobni tu mamy swoje gniazdo".

W roku 2007 do kaplicy została przywieziona Figura Matki Bożej Loretańskiej – patronki wszystkich podróżujących w powietrzu. Razem z Figurą został przywieziony z Loretto kamień z Domku Matki Bożej z certyfikatem.

09.12.2007 roku Ks.Abp. Józef Życiński poświęcił Figurę Matki Bożej Loretańskiej w obecności Świata lotniczego na czele z generałem brygady Ryszardem Haciem ze Sztabu Wojsk Lotniczych z Warszawy.

W 29.05.2009 roku otrzymaliśmy od Ojca Świętego Pismo następującej treści:

"Ojciec Święty Benedykt XVI udziela całym sercem Apostolskiego Błogosławieństwa, Duszpasterzom, Lotnikom i Pracownikom Portu Lotniczego w Świdniku oraz wiernym gromadzącym się w kaplicy M.B. Loretańskiej".

10 grudnia w Liturgii Kościoła wspomnienie Matki Bożej Loretańskiej – w tym dniu w naszym kościele jest sprawowana msza święta w intencji wszystkich związanych z lotnictwem o godz. 17.00. 


© fot. Waldemar Wawrzyszko

 

Marsz Lotników
Lotnik- skrzydlaty władca
świata bez granic
Ze śmierci drwi, w twarz się życiu głośno śmieje.
Drogę do nieba skraca, przestrzeń ma za nic,
Smutki mu z czoła pęd zwieje
Refren
Jak mocno silnik gra, jak śmiało śmigło tnie!
Już ginie posród chmur najśmielszych orłów niebotyczny ślad,
Nie straszny mrok i mgła, nie straszny wiatr, co dmie,
Jesteśmy od Ikara mędrsi o tysiące lat !
Czasem silnika konie ogniem się rozpala,
Przyczajone śmigło przytnie spadochronu śliską nić.
Męczy się mózg i dłonie, serca w piersiach walą,
Bośmy młodsi, chcemy zwycięstw, chcemy żyć !
A jeśli z nas
Ktoś legnie wśród szaleńczych jazd ,
Czerwieńszy będzie kwadrat,
Nasz lotniczy znak,
Znów pełny gaz !
Bo cóż, że spada któraś z gwiazd,
Gdy cała wnet eskadra pomknie na szlak.
A tych, co pozostali, trwoga nie przenika,
Radość skrzydła nam rozwija, nie przeraża z śmigieł krzyż.
Nigdy nie ścichnie w dali mocny głos silnika.
“Lecieć, a nie dać się mijać” - zawsze w zwyż.
Zawrót, korkociąg śmiały i linek wycie
I wyrównanie, aż się zgięły kwiaty jasne,
Krąg ziemi oszalały ginie w błękicie,
Pięć części świata za ciasne,
Srebrne Kościuszki kosy lśnią na maszynie,
Kształt rogatywki na gwiażdzistym tle sztandaru,
Łączą się krajów losy w braterskim czynie ,
Krew za krew , naród za naród !
Leć w góre znaku nasz! Nie trzeba wcale słów
Skrzydlaty klucz do sławy drzwi odmyka, orła mamy hart.
My Polski czujna straż, husarii dawnej huf,
Nie ścichnie nigdy w dali mocny głos silnika
Hej - na start !